Gdy Filip V, pierwszy hiszpański król z dynastii Burbonów, kupił to wzgórze pod Segowią w 1719 roku, postanowił zbudować prywatny raj, który dorównałby Wersalowi jego dziadka, Ludwika XIV. Efektem jest La Granja de San Ildefonso: powściągliwy barokowy pałac rozpoczęty w 1721 roku, otoczony złoconymi Salami Reprezentacyjnymi, flamandzkimi gobelinami, marmurem z Carrary i błyszczącymi żyrandolami z pobliskiej królewskiej huty szkła.
Prawdziwą ozdobą są ogrody. Rozplanowane w formalnym francuskim stylu na około 1500 akrach, schodzą naturalnym stokiem podnóża gór Guadarrama, tak że sama grawitacja napędza wodę przez dwadzieścia sześć rzeźbionych fontann. W wyznaczone dni pokazów strumienie wody wzbijają się na dziesiątki metrów w powietrze, opowiadając w kamieniu, ołowiu i płynącej wodzie mity o Dianie, Apollinie i Mojrach.
Bez pomp – ani wtedy, ani dziś
Każdy strumień wody napędzany jest spadkiem z El Mar, zbiornika nad ogrodem. Ta sama konstrukcja działa nieprzerwanie od lat 20. XVIII wieku.
Czterdzieści metrów prosto w górę
Fontanna Sławy wyrzuca wodę wyżej niż dach pałacu – i to tylko w dni pokazowe.
Chłodniej niż w Madrycie
Na wysokości 1190 m Real Sitio było letnią ucieczką. Zabierz ze sobą coś cieplejszego nawet w sierpniu.